Fot.: Zdjęcie okładki do filmu. |
Czy
w 88 minutach można zamknąć tak bogate życie, tyle dobra i poświęcenia
dla innych? Z pewnością nie, choć film „Duśka” opowiadający historię dr
Wandy Półtawskiej jest udaną biografią osoby, której dokonaniami i
przeżyciami można by obdzielić kilkoro ludzi.
Wanda Półtawska urodziła się 2 listopada 1921 r. w Lublinie. W
czasie okupacji hitlerowskiej była tajną łączniczką. Walkę w konspiracji
przypłaciła uwięzieniem w Zamku Lubelskim, a następnie w obozie
koncentracyjnym Ravensbrück. Doświadczenie pobytu w lagrze na zawsze
zostawiło w niej ślad i wpłynęło na wiele późniejszych decyzji.
Po wyjściu na wolność przyjechała do Krakowa i postanowiła podjąć
studia medyczne. Wybrała psychiatrię, bo chciała wiedzieć, co musi się
wydarzyć w życiu człowieka, by stworzył innym piekło na ziemi. Obroniła
doktorat i z czasem stała się symbolem walki o prawo do życia poczętych
dzieci i promotorką godności kobiety. Hołdowała wartościom, jakie
później Jan Paweł II, jej drogi przyjaciel, nazwał cywilizacją miłości. W
roku 1962 jako matka czwórki dzieci została cudownie uzdrowiona z
choroby nowotworowej za wstawiennictwem Ojca Pio, na prośbę właśnie bpa
Karola Wojtyły. On jako metropolita krakowski polecił jej utworzenie
Studium Teologii Rodziny, które zaistniało w 1967 roku i stało się
zalążkiem prężnie działającego duszpasterstwa rodzin.
Największą zaletą filmu jest prawda. Autentyczność. Nie ma dobrze
opłaconych aktorów, nie ma drogich kostiumów i scenografii. Jest skromna
Duśka, która się dziwi, że ktoś wpadł na pomysł, by kręcić o niej film!
Jest jej dobroduszny mąż, koleżanki więźniarki z obozu, współpracownicy
i przyjaciele z Krakowa oraz Rzymu. A za scenografię robi zwykłe,
nienowoczesne mieszkanie Półtawskich z widokiem na Rynek Główny.
Urzekła mnie jeszcze... wolność. Słowo to nabiera szczególnego
znaczenia, gdy pada z ust kobiety, która w obozie śmierci przeżyła
okrutne eksperymenty medyczne. Doktor Półtawska przypomina o tym, że
człowiekiem trzeba być w każdych okolicznościach. Że zawsze mamy wybór i
nawet w dramatycznych warunkach nie możemy szukać wymówek dla naszej
bylejakości. Ponieważ „człowiekiem kieruje duch, a do człowieka należy wybór, czy jest to Duch Święty, czy duch tego świata”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pozostaw swoją opinię